Mateusz Górski Piwowar z Browaru Brokreacja






SmakoszPiwa: Jak się zaczęła Twoja przygoda z warzeniem piwa?

Mateusz Górski : Interesowałem się dość mocno winem i od zawsze chciałem otworzyć winnicę po prostu. Przeliczyłem to, jakie to jest drogie i stwierdziłem, że to będzie inwestycja na przyszłe lata. Ja chciałem robić prawdziwe wino, czyli posadzić krzaczki a nie jakieś zalać cukrem wiśnie i wyjdzie wino.  No wtedy trafiłem na to, że można robić piwo w domu. No i zacząłem warzyć w domu w 2010r. Od początku jak zacząłem warzyć, jak się w to wkręciłem, sprawdzałem jak działa browar, jak przenosić receptury na duży browar. Potem przez trzy lata byłem prezesem PSD w Małopolsce. Poznałem trochę ludzi. Potem poznałem mojego wspólnika i szybka decyzja „ruszamy jesteśmy gotowi”.

SP: Jaki piwny styl wybrałeś na pierwszą warkę?

MG: Pierwsze trzy piwa się totalnie nie udały. To był Witbier i Stout. Chciałem wkręcić brata w warzenie. Kupowałem surowce w Krakowie i jechałem na Śląsk warzyć. Był sierpień i fermentowaliśmy piwo na ostatnim piętrze w bloku w temp bliskiej 30o C. Mamy gdzieś w piwnicy tą warkę, totalnie nie pijalne piwo.

SP: Jaki jest twój ulubiony styl piwny, a może jest jakiś, który sobie szczególnie cenisz i dlaczego?

MG: Pilsa i wszelkie pszenicę, czyli trudne piwa do zrobienia. Gdzie nie ma miejsca na błędy. Wszyscy warzą IPy gdzie IPA jest relatywnie prosta, jeżeli wie się coś o fermentacji. IPA jest w stanie wybaczyć wiele błędów, po prostu chmiel przykrywa wiele aromatów i trzeba być naprawdę dobrym sensorykiem żeby wyczuć wady fermentacji. A w lagarze lub pszenicach nie ma gdzie, czego ukryć. Dobrą IPĄ też nie pogardzę. Raczej jednak coś lekkiego Witbeier, Pils. Chyba moim ulubionym piwem to jest Ceska desitka (10º BLG)

SP: 
Jak się tworzy przepis na piwo na skalę domową i przemysłową?

MG: 
Robi się tak samo tylko inne parametry. Jak robię piwo, to nie jest tak, że sobie surowce i wrzucam w program i zobaczymy, co wyjdzie, tylko myślę o tym, jakie piwo chciałbym zrobić, czyli przy klasycznych stylach może mało nowo falowo to robimy, ale chcemy zrobić piwo w cel, czyli piwo idealnie w stylu i może walczyć bez problemu z najlepszymi piwami na świecie w tym stylu. I tak jest The Nurse i The Teacher i Witbier (The Dancer) są w 50 najlepszych na Rate Beer w swoich kategoriach. Po prostu projektuję w głowie i robię np. Witbiera i chcę żeby był mniej kolendrowy, mocno przyprawowy, mocno fenolowy. Do tego dobieram surowce, temperaturę i próbujemy. Zawsze jest tak ze chcę dojść do jakiegoś założenia, które jest w głowie. Każde piwo ma pomysł, do którego dążę do celowo. Przy kolejnych warkach żeby dojść do tego ideału, który sobie założyłem w głowie.

SP: Najmilsze wspomnienie związane z piwowarstwem...?

MG: W pewnym momencie ja bardzo dużo warzyłem a o wiele mniej dało się tego wypić. Mogłem robić imprezy dla znajomych gdzie przynosiłem sto butelek piwa i mogliśmy degustować 8 styli. Wielu ludzi zaraziłem też dobrym piwem. 

SP: Jakie są twoje największe osiągnięcia w dziedzinie warzenia piwa?

MG: Piwa nigdy nie wysyłałem na konkursy, więc sukcesów na tym polu nie odnosiłem. Bardzo ważne było dla mnie to, że zostałem wybrany Prezesem PSPD gdzie byłem dopiero świerzynką, bo warzyłem dopiero dwa lata. Miałem jednak pomysł na to jak poprowadzić tutaj działalność.

SP:
 Jak wyglądały początki Brokreacji?

MG: 
Pracowaliśmy nad projektem otwarcia browaru z wspólnikiem, mieliśmy gotowe koncepcje etykiet, wszystkiego, tylko nie mieliśmy nazwy browaru. Planowaliśmy z inwestorem otworzyć browar, ale stwierdziliśmy, że będziemy małym nakładem finansowym robić to samemu. Nie jeszcze fizyczny browar a po prostu wynajmiemy. Miałem doświadczenie z Strzyżyca z racji, że też pomagałem wdrażać na rynek Piwowarownie. Znałem już bardzo dobrze sprzęt. Wystarczyło zarejestrować spółki. Wszystko było gotowe receptury, etykiety, na pierwsze trzy piwa były gotowe na pół roku przed startem.

SP: 
Jak wyobrażasz sobie piwną rewolucję za kilka lat?

MG: 
Mam nadzieję, że będzie więcej browarów takich jak my, czyli ze stałą ofertą. Najprościej jest wyjść na rynek i wypuszczać, co miesiąc nową AIPĘ z nową etykietą i mam nadzieję, że się to skończy. Nie chodzi o to w piwnej rewolucji, żeby zalewać świat amerykańskim chmielem. Bardzo duże będzie przetasowanie na rynku. Bardzo dużo ludzi wchodzi w tą branżę bez wiedzy, wiąże się to z tym, że mamy bardzo dużo nowości (1000 premier w zeszłym roku), z czego co najmniej połowa była bardzo przeciętna. Mam nadzieję, że więcej styli klasycznych będzie warzonych. Jest bardzo dużo klientów, którzy uwielbiają pszenicę, witbiera, pilsa. Mam nadzieję, że te piwa będą w większym zakresie się pojawiać. Zredukuje się liczba browarów powstanie fizycznych a dużo kontraktów zniknie z rynku.

SP: Czy warzysz jeszcze na małą skalę?

MG: Rzadko. Cztery dni w tygodniu spędzam w Szczyrzycu wiec już nie mam na to czasu.


SP: Jakie są Twoje marzenia związane z piwowarstwem?

MG: Na pewno wybudowanie własnego browaru, to jest chyba największe marzenie. Własny lokal patronacki w Krakowie na pewno. Raczej na pewno wybudowanie browaru. Gdzie zostanie przez nas zaplanowane, gdzie będzie miejsce na leżakowanie, na używanie bretów, destylarnia. Nasz browar to największe marzenie, żeby ruszyć temat dalej i warzyć u siebie.


SP: Dziękuję bardzo za wywiad i życzę dalszych sukcesów.

0 komentarze :

Prześlij komentarz

a